Niedawno miałam przyjemność być na premierze spektaklu Tango w wykonaniu studentów Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Filii w Białymstoku. Jest to adaptacja dramatu Sławomira Mrożka, który jest wręcz podręcznikowym przykładem teatru absurdu.
Tango to sztuka przywołująca motyw konfliktu pokoleń poprzez który ukazuje problemy związane z wartościami, hierarchią, awangardą, a także władzą i terrorem. Spektakl w reżyserii Pawła Chomczyka nadaje dramatowi nowe życie, przy okazji udowadniając, że pomimo prawie 60 lat na karku, Tango wciąż jest piekielnie aktualne.
Po drugiej stronie lustra
Tango jest spektaklem dyplomowym studentów IV roku kierunku aktorskiego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Filii w Białymstoku. Młodzi aktorzy na scenie dali prawdziwy pokaz profesjonalizmu i autentyczności. Widać, że włożyli sporo pracy w odgrywane role, które wypadły na tyle naturalnie, że każdy element wyglądał wiarygodnie. Ciekawym zabiegiem było zaangażowanie do niektórych ról dwóch aktorów/aktorek – nie tylko ułatwiło im to pracę, a także dało to efekt ciekawego „przejścia” związanego ze zmianą rodziny Artura i próbie dostosowania ich do przyjęcia zasad i tradycji.
Aktorzy odgrywający „awangardowe” wcielenia bohaterów wypadli doskonale przerysowanie. Osoby grające role „tradycyjnych” wcieleń rodziny Artura również znakomicie wczuły się w postacie i ich nastroje. Panowie wcielający się w rolę Artura – czyli Michał Świderski i Maciej Grzegorczyk – świetnie wprowadzili widza w klimat opowieści, wywołując efekt lustrzanego odbicia; byli doskonale ze sobą zsynchronizowani. Dzięki temu zabiegowi, doprawionemu oparami absurdu scenariusza oraz wizualiami, poczułam się trochę jak Alicja trafiająca do Krainy Czarów.
Artystyczny nieład
Nie byłabym sobą, jakbym nie wspomniała o scenografii i kostiumach. Ich wykonanie było dopracowane i solidne, a do tego przykuwało uwagę. Konrad Dworakowski, odpowiadający za te aspekty, jest niezwykle kreatywny i pomysłowy, co świetnie się sprawdziło na scenie. Moment, w którym nagle ze scenografii wyłonili się aktorzy, zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Niezwykłe stroje aktorów potęgowały efekt absurdu, a także idealnie podkreślały podejście do życia odgrywanych przez nich postaci.
To niezwykle udany eksperyment teatralny, w którym aktorzy odnaleźli się idealnie, co i rusz zaskakując widza, często wyskakując jak diabeł z pudełka. Mimo że wyglądało to momentami psychodelicznie, układało się to w spójną całość. Wysoki poziom reprezentowała również warstwa muzyczna, za którą odpowiedzialny był Piotr Klimek. Akordeon świetnie wpasowywał się w spektakl i stanowił wisienkę na torcie absurdu.
Panie Geniu, zatańczymy sobie?
Zaletą Tanga jest uniwersalność. Zjadliwa satyra Mrożka sprawdzała się w czasach w których żył autor, sprawdza się również i dzisiaj. Mówi o rzeczach ważnych, choć ukazanych w krzywym zwierciadle groteski. Prezentuje bunt, choć w tym przypadku to rodzina reprezentuje nonkomformizm oraz wyłamywanie się ze schematów. Ukazuje brutalną naturę człowieka, jego zwierzęce instynkty oraz prymitywizm (reprezentowaną w pełni przez postać Edka, ale także ujawniającą się w postawach innych bohaterów), a także mechanizmy determinujące go do podejmowania określonych działań (jak chociażby scena z Arturem namawiającym Stomila do zabójstwa Edka). Zmusza również widza do refleksji na temat moralności czy też roli kobiety w społeczeństwie (motywy reprezentowane przez postacie Eleonory i Ali).
Ta adaptacja Tanga to przede wszystkim głos młodych ludzi, którzy w chwili obecnej stoją na rozstajach życia. Na obecnym etapie zadają sobie mnóstwo pytań odnośnie celu oraz drogi życiowej, a także podejmują decyzje, które mają istotny wpływ na ich przyszłość. To także sprawdzian ich umiejętności, ich wrażliwości na sztukę oraz zdolności interpretacji tekstu już funkcjonującego w kulturze. Podejmując się „przerabiania” Mrożka, młodzi aktorzy za pomocą ruchu i głosu mogą przedstawić swoje spojrzenie na jego dramat, a co za tym idzie, pokazać w jaki sposób go rozumieją. Doskonale odnajdują się w awangardowej formie, bawiąc się swoimi rolami, a także dając mocno widzowi do myślenia. Sztuka wydaje się być skrojona właśnie pod nich, a w ich dyplomowym występie widać sporo serca oraz zaangażowania. Jeśli był to „eksperyment teatralny”, rodem z projektów Stomila, to z całą pewnością się udał.
Spektakl można zobaczyć w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Filii w Białymstoku do 31 marca.
Recenzja: Magdalena Gosk – Absolwentka filologii polskiej, copywriter, a także początkujący redaktor. Interesuje się mitologią, a także filmami animowanymi. W wolnych chwilach zajmuje się art journalingiem i odkrywa kulturę Dalekiego Wschodu. Słucha wielu gatunków muzycznych – jest otwarta na muzykę z różnych krajów świata oraz epok.
Foto: Bartek Warzecha / Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza Filia w Białymstoku
Spodobała ci się recenzja spektaklu Tango?
Przeczytaj również: Caravaggio i inni mistrzowie – relacja z wystawy
Przeczytaj również: Targ mięsny – recenzja książki. Przestroga dla młodzieży?
Przeczytaj również: nastroje – przestrzenie – recenzja płyty