Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2021/01/hannah-olinger-NXiIVnzBwZ8-unsplash-935x1400.jpg
    [1] => 640
    [2] => 958
    [3] => 1
)
        

Żyjemy w świecie wypełnionym szumem informacyjnym. Środki masowego przekazu, media społecznościowe, ulotki i banery reklamowe dosłownie bombardują nasz umysł, zalewając go potokiem danych, generowanych tylko po to, by zatrzymać nas w biegu, przekonać do zrobienia zakupów, skorzystania z usługi albo ujawnienia naszej prywatności, bo ta jest dziś łakomym kąskiem dla wszelkiej maści marketerów. Presji sprzedaży i polityki ulegają także mass media, które uznawaliśmy zawsze za źródła obiektywne, rzetelne, kierujące się chęcią opisywania prawdy. Nic więc dziwnego, że dziś wędrujemy od jednego telewizyjnego programu informacyjnego do drugiego, szukając czegoś „po środku”, co nie będzie skrajnym, upolitycznionym opisem świata. Odpowiedzią na współczesne problemy profesjonalnego dziennikarstwa może być dziennikarstwo obywatelskie, oddolne, funkcjonujące pod nazwą „grassroots journalism” lub „citizen journalism”.

Social media i blogosfera

Kiedyś zdobycie informacji dla dziennikarza obywatelskiego, pracującego bez wsparcia redakcji, prawników i informatorów, było w zasadzie niemożliwe. Kontakt z rzecznikami prasowymi, udział w konferencjach, briefingach i prezentacjach był zarezerwowany dla profesjonalistów, dysponujących np. akredytacjami. Teraz instytucje publiczne i prywatne, firmy, korporacje i organizacje pozarządowe mają świadomość, że za sprawą mediów społecznościowych oraz platform do blogowania każdy z nas może być publicystą, dziennikarzem, komentatorem. Dysponując nieskomplikowanym sprzętem nagrywającym (np. telefonem komórkowym lub tabletem) możemy zrobić relację na żywo (tzw. live), błyskawicznie zamieścić komentarz, artykuł lub notkę na naszej stronie. Dlatego dziś dziennikarze obywatelscy są uczestnikami spotkań prasowych i potrafią zadać niewygodne pytania.

Dziennikarstwo obywatelskie: pamiętajmy o prawach i obowiązkach

To ważne, by dziennikarze obywatelscy zawsze kierowali się etyką zawodową. Otóż dziennikarze obywatelscy są dziennikarzami w rozumieniu polskiego prawa prasowego, przysługują im więc te same prawa (w tym prawo dostępu do informacji) i obowiązki (np. obowiązek przestrzegania etyki zawodowej i zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych). Prawo chroni ich przed bezprawnym zmuszaniem do publikowania lub zaniechania publikowania materiałów prasowych oraz tłumieniem krytyki prasowej. A skoro mają te same prawa, to ponoszą tę samą odpowiedzialność jak dziennikarze profesjonalni (Źródło: Wikipedia/hasło: Dziennikarstwo obywatelskie). Niestety, jak wskazują fachowcy, prawo prasowe nie nadąża za zmianami w przestrzeni internetowej i definicje prawne nie oddają specyfiki pracy dziennikarza obywatelskiego. Dziennikarze obywatelscy nie przygotowują przecież materiałów prasowych na rzecz i z upoważnienia redakcji (tak jak robią to dziennikarze-profesjonaliści), więc może lepszą ogólną definicją będzie stwierdzenie, że „dziennikarz to osoba praktykująca dziennikarstwo – gromadzenie i rozpowszechnianie informacji o bieżących wydarzeniach, trendach, tematach i osobach” (Źródło: reporterzy.info). Jeśli przyjęlibyśmy taką definicję, to łatwiej byłoby zadbać o ochronę dziennikarzy obywatelskich, pracujących samodzielnie, bez pomocy redakcji.

dziennikarstwo obywatelskie proanima.pl

Czy dziennikarze obywatelscy będą odpowiedzią na kryzys dziennikarstwa profesjonalnego?

Bądźmy dociekliwi

Dziś w sieci znaleźć można tysiące zmanipulowanych, nieobiektywnych tekstów, napisanych bez znajomości tematu, tylko po to, by potwierdzić wcześniejsze, całkowicie nieobiektywne założenia. Warto więc ostrożnie podchodzić do rewelacji publikowanych na tzw. „niezależnych” portalach, weryfikując ich treść, porównując z innymi przekazami medialnymi, także z tymi, które publikowane są przez ogólnokrajowe media profesjonalne.

Sprawdzajmy, skąd dziennikarz zaczerpnął informacje. Weryfikujmy personalia autora i autorytet strony, na której ktoś publikuje, bo może witryna została założona dzień albo tydzień wcześniej, tylko po to, by zamieścić na niej określony artykuł? Czy takiemu portalowi zaufamy bez cienia wątpliwości? Rzecz ryzykowna. Co nie znaczy, że nie powinniśmy ufać dziennikarzom obywatelskim, bo siła tego międzynarodowego ruchu, wspierającego profesjonalne media, piętnującego nadużycia, niesprawiedliwość, opisującego problemy mieszkańców lokalnych społeczności, jest szansą na wzmocnienie obywatelskiego społeczeństwa, w którym każdy ma prawo do wolności słowa, zachowując oczywiście normy i zasady.

Informacja a opinia

Ciekawą propozycję przygotował dla swoich czytelników portal ngoteka.pl, publikując piętnastostronicowy „Poradnik dla młodych dziennikarzy obywatelskich”, przygotowany przez Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom” i Młodzieżowe Centrum Pomocy Dziennikarskiej. Jego autorzy piszą m. in., że dziennikarze obywatelscy (tak jak dziennikarze profesjonalni) nie mogą mylić informacji z opinią. Powinni przy tym dbać o rzetelność przekazu, prezentować wyważone opinie (jeśli już opinie chcą w swoich artykułach lub programach zaprezentować), dbać o bezpieczeństwo informatorów oraz o dobre imię i dobry wizerunek ludzi, o których piszą. Jeśli więc przeprowadzamy z kimś wywiad, warto jest przesłać go do autoryzacji, by nasz bohater mógł przyjrzeć się treści rozmowy i wprowadzić zmiany w swojej wypowiedzi: „Pamiętaj, rozmówca ma prawo zmienić np. takie swoje sformułowania, które stawiają go w złym świetle, nawet wtedy, gdy masz na nie dowód w postaci nagrania. Jednak jeśli uznasz, że tekst po autoryzacji jest za bardzo zmieniony, nie musisz go publikować. Pamiętaj jednak, że prawo prasowe zobowiązuje cię do autoryzacji 13 wywiadu tylko wtedy, gdy rozmówca sam tego zażąda – jeśli z jakichś powodów nie chcesz, nie musisz mu o tym przypominać. Jeśli wykorzystujesz w artykule czyjeś wypowiedzi, do autoryzacji prześlij tylko cytaty – nikt nie ma prawa żądać od ciebie udostępnienia tekstu artykułu przed publikacją”.

dziennikarstwo obywatelskie proanima.pl

Informatyka w służbie dziennikarstwa

Ciekawe zadanie mają dziennikarze śledczy – i profesjonaliści, i amatorzy – korzystający z dobrodziejstw informatyki. Możliwość analizowania metadanych wpisanych w zdjęcie (wśród nich jest data zrobienia fotografii, szczegółowa lokalizacja, sprzęt, z którego fotograf korzystał), mapy cyfrowe, bezpłatne bazy danych, wyszukiwarki analizujące głęboką sieć (deep web), zawierającą niezindeksowane przez Google’a i inne wyszukiwarki materiały – to wszystko działa. Przecież zostawiamy w sieci mnóstwo cyfrowych śladów. Skoro Google, Apple, Facebook, Twitter podobno wiedzą o nas wszystko, to my, korzystając z legalnych (i najczęściej bezpłatnych) narzędzi, trochę tej wiedzy możemy uszczknąć dla dobrych celów.

Wojownicy klawiatury i Bellingcat

Osoby zainteresowane nowoczesnymi technologiami mogę sięgnąć np. do krótkich szkoleń prowadzonych przez grupę facebookową „Wojownicy klawiatury”, zajmującą się tropienie fake newsów. Mnóstwo ciekawych narzędzi prezentuje słynny portal Bellingcat, założony przez brytyjskiego dziennikarza i blogera Eliota Higginsa, specjalizującego się w dziennikarstwie śledczym. To dzięki Bellingcat poznaliśmy wyniki dochodzeń prowadzonych przez dziennikarzy zajmujących się konfliktami wojennymi, łamaniem praw człowieka i funkcjonowaniem przestępczego półświatka (narzędzia dostępne są pod linkiem bit.ly/bcattools).

Wszystko jednak ma swoje jasne i ciemne strony. Doskonale wiemy, że rozwój branży IT to nie tylko szansa na szybkie dotarcie do informacji lub nawiązanie rozmowy z osobą mieszkającą na drugim końcu świata. To także narastające zjawisko fake newsów, czyli wiadomości, których zadaniem jest wprowadzenie odbiorcy w błąd. Jak słusznie zauważa Centrum Informacji Konsumenckiej, fake news nie jest ani prawdą, ani kłamstwem. Chociaż może zawierać elementy prawdziwe, jego istotą jest dezinformacja, odwracanie uwagi, zaciemnianie obrazu, manipulowanie rzeczywistością. Jeśli dorzucimy do tego technologię pozwalającą na tworzenie deep faków, czyli dezinformujących „głębokich” informacji, możemy czuć się naprawdę zaniepokojeni.

Przekleństwo clickbitingu

Specjaliści twierdzą, że dzisiejsze dziennikarstwo jest w kryzysie; że za sprawą bezpłatnego dostępu do wielorakich źródeł informacji rozmyła się jakość pracy przedstawicieli mediów, skupiających się często nie na jakości tekstów i programów, tylko na ich klikalności, ilości lajków i udostępnień generowanych przez czytelników w mediach społecznościowych. Znawcy sieci ukuli nawet termin „clickbite”, oznaczający przyciąganie uwagi za pomocą atrakcyjnie brzmiących tytułów, wyolbrzymiających rzeczywistą zawartość tekstu (stąd tytuły epatujące seksem i brutalnością). Im częściej w nie klikamy, tym większą korzyść ma portal, rejestrujący m. in. czas, który poświęcamy na lekturę zamieszczonych tam materiałów, i ilość kliknięć. A im lepsze statystyki, tym więcej pieniędzy z reklam.

Może więc dziennikarze obywatelscy – prawdziwi dziennikarze obywatelscy, pracujący nie dla pieniędzy, tylko z poczucia misji i sprawiedliwości – będą odpowiedzią na kryzys dziennikarstwa profesjonalnego? A ich praca przyniesie korzyść nam wszystkim?

Dominik Sołowiej – dziennikarz, krytyk filmowy, właściciel Agencji Reklamowej Studio DS Info. Współpracował z wieloma firmami i instytucjami publicznymi, kreując i realizując strategie marketingowe. Interesuje go marketing polityczny, zagadnienia public relations oraz problematyka nowych mediów.

 

🟧 Poprzedni tekst autora: Less is more, czyli oszczędność jest w cenie
🟧 Przeczytaj: Dlaczego czytamy Tokarczuk oraz noblistów?
🟧 Przeczytaj: Luigi Russolo – ojciec chrzestny hałasu

Źródło informacji:
https://cik.uke.gov.pl/news/fake-news-czyli-falszywa-prawda,191.html
https://reporterzy.info/402,dziennikarz-obywatelski-w-prawie-prasowym.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziennikarstwo_obywatelskie
https://en.wikipedia.org/wiki/Bellingcat
https://www.facebook.com/groups/wojownicyklawiatury
bit.ly/bcattools
https://ngoteka.pl/bitstream/handle/item/321/pakiet-dziennikarski_uczniowie.pdf?sequence=1
https://pl.wikipedia.org/wiki/Clickbait
zdjęcie otwierające wpis: Hannah Olinger / Unsplash

Udostępnij:


2021 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skip to content