28 marca 2025 roku, miałam przyjemność uczestniczyć w koncercie (a właściwie w multimedialnym wydarzeniu) zespołu Coma w Łodzi. Chyba nie muszę nikomu przedstawiać tej ekipy, która pojawiła się na polskiej scenie w 1998 roku, ale jeśli jakimś trafem istnieje ktoś, kto o Comie nie słyszał, to mogę polecić jedynie jak najszybsze odpalenie ich utworów i rozkoszowanie się odkrywaniem kolejnych zakamarków poetyckich tekstów, dopełnionych mocnym, perfekcyjnym rockowym brzmieniem.
Nie było to moje pierwsze w życiu spotkanie z zespołem na żywo, ale nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia, jeśli z pierwszym brzmieniem przerywającym niespokojny szmer oczekiwania, uderzają mnie niezmiennie te same emocje – ekscytacja, radość, wdzięczność i wyzwolenie.
Coma – wyzwolenie na koncercie
To właśnie poczucie wyzwolenia dopuszczamy do siebie chyba za rzadko, ale koncerty są miejscem, gdzie możemy sobie odpuścić. I nie chodzi tu tylko o krzyk i szalone taneczne pozy (chociaż oczywiście są one nieodzownym elementem całego show), ale o wyzwolenie głębsze, poniekąd “duchowe”.
Osobiście podczas tego typu wydarzeń czuję, że należę do przedstawionego świata razem z kilkunastoma tysiącami osób, które w końcu znalazły się w tym miejscu nie bez powodu. I mimo że wśród tak wielkiego tłumu nie znam praktycznie nikogo, to wiem, że pod jakimś względem wszyscy są mi niesłychanie bliscy. Traktuję w wyjątkowy sposób myśl, że pośród gwaru codzienności wszyscy znaleźliśmy czas i siłę na wspólne przeżywanie takiego wulkanu emocji.
“Oto cisza i ogień, wytchnienie mimo spraw”
Tak brzmi tekst jednego z najbardziej docenionych przez fanów utworu Comy pt. “Cisza i ogień”. Tu przechodzę do sedna koncertów w ogóle, ale tego przeżytego pod koniec marca szczególnie. Teksty prezentowane przez zespół są cudownie wielowarstwowe i pod skorupką czystej rozrywki dostarczają odbiorcom okazji do refleksji. Chyba właśnie ten element – bez pomijania przepełnionego fenomenalnymi solówkami gitarzystów rockowego brzmienia – doceniam w Comie najbardziej.
Coma – powrót po latach
Koncert był wyjątkowy również ze względu na poprzedzającą go kilkuletnią przerwę w działalności zespołu. I choć Coma już w zeszłym roku powróciła z widowiskami między innymi w Warszawie czy Wrocławiu, to właśnie koncert w ich rodzimej Łodzi poniósł się największym echem. Wyprzedana Atlas Arena to znak, że fani z utęsknieniem wyczekiwali chwili, kiedy jednocześnie z Piotrem Roguckim zaśpiewają swoje ulubione kawałki. Jest to też wyraźny sygnał, że sami muzycy równie mocno pragnęli widoku swoich wiernych entuzjastów.
Oprócz Piotra Roguckiego w skład zespołu wchodzą również:
- Dominik Witczak (gitara),
- Marcin Kobza (gitara),
- Rafał Matuszak (gitara basowa),
- Adam Marszałkowski (perkusja)
- oraz Paweł Cieślak (elektronika, syntezatory).
Utwory przeplatane były przerywnikami w postaci krótkich, niby banalnych, ale naprawdę wartościowych wypowiedzi Piotra Roguckiego. Dodatkowo w tle przemyślanej w każdym detalu i robiącej ogromne wrażenie sceny, wyświetlały się wyjątkowe wycinki z dotychczasowej historii zespołu – nagrania z pierwszych koncertów, wyjazdów za granicę i spotkań z fanami. Ten powiew nostalgii dodał całemu wydarzeniu tym mocniejszy i bardziej spektakularny wydźwięk.
Coma re-start – co dalej?
Coma re-start to pierwszy z serii w sumie 5 koncertów. Informacja o kontynuacji trasy pojawiła się na mediach społecznościowych zespołu już 29 marca. Co sprytniejsi fani mogli ją zauważyć zaraz po zakończeniu koncertu w Łodzi, gdy na telebimach pojawiły się kody QR z zegarem odliczającym minutę.
Coma koncerty w 2025 r
- Łódź (Atlas Arena)
- Warszawa (Hala Stulecia)
- Gdańsk/Sopot (Ergo Arena)
- Wrocław (Hala Stulecia)
- Katowice (Spodek)
- Kraków (Tauron Arena)
Gorąco polecam wszystkim, którzy choćby zastanawiają się nad zakupem biletu. A tym, którzy o Comie jeszcze nie słyszeli, zalecam zapoznanie się z dyskografią zespołu. Gwarantuję, że Wy również zechcecie przeżyć te niesamowite emocje na własnej skórze.
Autorka: Katarzyna Białek
Zdjęcia: FB – Jowita Stęszewska – fotografia Bartek Hałat Fotografia
Redakcja: Wiktoria Abramczyk

