Od kiedy pamiętam moja mama mówiła, że nie lubi czerwonych potraw. Nie mogłam w to uwierzyć, no bo kto nie lubi, np. zupy pomidorowej? Mama gotowała (i gotuje!) wyśmienicie. Zawsze pytała na co mamy ochotę i to przygotowywała. Na nasz stół trafiały najczęściej tradycyjne polskie dania. Ale kiedy prosiliśmy o te „czerwone” potrawy, zauważyłam, że zjada je bardziej ze względu na mnie bądź na tatę. No bo rodzinny obiad.
Kilkanaście lat temu przeniosłam się na Węgry. I absolutnie nie na złość mamie! Wiedziałam jednak, że węgierska kuchnia przesycona jest papryką. I jest czerwona.
Czerwone: węgierska papryka
Papryka trafiła na Węgry w XVI wieku, prawdopodobnie za sprawą tureckich podbojów. Dzięki odpowiedniemu klimatowi, Węgry stały się jednym z głównych producentów papryki na świecie. Paprycznym zagłębiem Węgier jest Segedyn. Tutaj uprawiana jest ta najpopularniejsza, znana na całym świecie papryka segedyńska.
Papryka segedyńska jest podstawowym składnikiem węgierskich dań. Paprykę na Węgrzech dodaje się niemal do wszystkiego. Oprócz deserów, oczywiście. Jej słodycz doskonale kontrastuje innymi przyprawami, tworząc niepowtarzalny smak potraw.
Jedną z moich ulubionych węgierskich potraw jest zupa rybna, czyli halászlé. Robienie tej zupy jest niestety czasochłonne i Węgrzy jedzą ją głównie podczas świąt Bożego Narodzenia. Przygotowuje się ją na bazie różnych słodkowodnych ryb, takich jak karp, szczupak lub sandacz. Nieodzownym elementem tej zupy jest papryka i to ona nadaje temu daniu charakterystycznego smaku i koloru. Zupa podawana jest zwykle z kawałkiem świeżego chleba i z pastą z fermentowanej w soli ostrą papryką.
Kolejną pozycją na mojej top liście jest zupa gulaszowa. Węgierski majstersztyk. To więcej niż tylko danie – to kulinarne doświadczenie. Co prawda z zupą gulaszową na Węgrzech jest tak jak z rosołem w Polsce, czyli co dom, to inny sposób przygotowania, ale za każdym razem smakuje doskonale. Składnikiem związującym bukiet smaków jest tutaj także papryka.
Innych paprycznych i „czerwonych” dań jest na Węgrzech bez liku, dlatego moja mama nieco cierpi kiedy do mnie przyjeżdża. Myślę, że apogeum jej cierpienia i jednocześnie niezrozumienia ze strony moich węgierskich znajomych nastąpiło, kiedy poczęstowano ją tu papryką kapia. Swoją drogą pyszną, mięsistą, niezwykle słodką i o pięknym czerwonym kolorze. Mama kategorycznie odmówiła jej jedzenia, zasłaniając się problemami trawiennymi. I chociaż znajomi przyjęli odmowę, widziałam na ich twarzach niedowierzanie, że ktoś pogardził tym rarytasem.
Białe – Polacy wolą pieprz.
Jeden z moich węgierskich znajomych, po powrocie z podróży do Polski powiedział mi, że jedzenie jest w sumie fajne, ale narzekał na pierogi i żurek. I tym razem to mnie wprawił w osłupienie, no bo umówmy się, żurek może być nieco dziwny w smaku dla obcokrajowca, ale kto nie lubi pierogów? Kiedy dopytywałam go dlaczego mu nie smakowało, powiedział, że były za bardzo pieprzne.
Dał mi tym do myślenia i rzeczywiście. Mimo że pieprz nie jest rodzimy dla Polski, stał się integralną częścią tutejszych smaków i tradycji kulinarnej. Jest jak katalizator, łącząc składniki w harmonijne kompozycje smakowe. Bigos, żurek, pierogi ruskie, z mięsem bądź kapustą, albo nawet sam rosół. Wyobrażacie sobie te dania bez solidnej porcji pieprzu? Ja nie.
Harmonia mimo różnic
Wychowując się wśród określonych smaków nie zwracamy uwagi na to, że dla osób spoza naszego kręgu kulturowego, mogą być „dziwne”. To co my uznajemy za przysmak, dla nich tym przysmakiem może nie być. Węgry i Polska nie są daleko od siebie. Ich kuchnie mają wiele wspólnego, ale jednocześnie są wyraźnie zróżnicowane. Odkrywanie różnic kulinarnych między tymi dwoma krajami to fascynująca podróż smakowa, która pozwala zanurzyć się w bogactwie tradycji kulinarnej Europy Środkowej i Wschodniej.
Artykuł został napisany w ramach projektu Akademia Dziennikarstwa Obywatelskiego na Wschodzie
Przeczytaj również ten artykuł w języku węgierskim
“Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem
Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.”

