Co się stanie, gdy książka o korekcie sama zacznie roić się od błędów? „Zabójcza korekta” Stefano Bartezzaghiego to nie tylko powieść, lecz także sprytna łamigłówka, która zamienia czytelnika w korektora i detektywa jednocześnie. Ta niezwykła lektura udowadnia, że nauka może być fascynującą grą, a każdy odnaleziony błąd przybliża do rozwiązania tajemnicy.
Zabójcza korekta – o czym jest?
Gdy zabrałem się do czytania tej książki, nie zrobiłem wcześniej researchu, o czym jest i czego mogę się po niej spodziewać. Lektura zaczęła się ciekawie, trochę prowokatorsko. Autorzy, Stefano Bartezzaghi i Pier Mauro Tamburini, opowiadają o swojej historii bycia korektorem. Mówiąc o swoich początkach, wspomina o odczuciach towarzyszących mu podczas czytania tekstów marnych pisarzy. W ten sposób od razu buduje swój autorytet i sprawia wrażenie, że lektura zapowiada się jako napisana w sposób niezwykle profesjonalny.

Autorzy: Stefano Bartezzaghi, Pier Mauro Tamburini
Tak też czytałem tę książkę, zwracając szczególną uwagę na sposób, w jaki została napisana – w końcu warto uczyć się od lepszych. I nagle natrafiłem na błąd. Poczułem duże zaskoczenie. Jak wydawnictwo Znak mogło sobie na to pozwolić? Niedługo później natrafiłem na kolejny błąd. Znowu? Jak to możliwe? Książka o korekcie z podobnymi błędami? Nie odłożyłem jednak książki i kontynuowałem lekturę. Bum. Kolejny błąd. W tym momencie zacząłem czuć, że coś tu nie gra. To nie może być przypadek. Czytałem dalej, aż w końcu autor wyjawił prawdziwe intencje pisania z błędami.
Cała książka jest nie tylko historią, ale także praktycznym sprawdzianem korektorskim. Gdy sięgałem po tę książkę, myślałem, że może być poradnikiem o tym, jak zostać korektorem. I z jednej strony tak nie jest – nikt nie tłumaczy nam krok po kroku, jak wykonywać ten zawód. Z drugiej jednak uczymy się korekty w najlepszy możliwy sposób.
Bartezzaghi wymyślił genialny koncept na tę książkę. Umieszczając w niej błędy, skłania czytelnika do ich poprawiania. Nagrodą ma być ułożenie historii ze słów użytych do poprawek. Jest to ukryte przesłanie, które ma pozwolić zdemaskować prawdziwe okoliczności śmierci bohatera, o którym wspomina na pierwszych stronach. Sprawia to, że jedna książka spełnia mnóstwo funkcji – uczymy się korekty, wcielamy się w detektywów i przy tym dobrze się bawimy.
Opinia o książce
Ponownie zacznę od wspomnienia swoich odczuć, gdy zabierałem się do czytania tej książki, a to po to, by podkreślić, jak pozytywnie zaskoczyła mnie ta lektura. Pierwsze przekartkowanie książki może wiązać się z mieszanymi odczuciami – przynajmniej ja tak miałem. Rozdziały są krótkie, z wieloma fragmentami wyróżnionymi innym kolorem tła oraz szerokimi marginesami. Widząc to, łatwo pomyśleć sobie: okej, będzie tu dużo nudnych testów, które mają nauczyć mnie korekty. Jest jednak o wiele lepiej, bowiem okazuje się, że cała książka jest jedną wielką przestrzenią do ciągłego szukania błędów. I choć jest ich o wiele więcej, niż wcześniej się spodziewałem, to tym lepiej. Są one częścią historii, którą sami poniekąd tworzymy.
Autor nie traktuje czytelnika jak swojego ucznia, któremu musi w przystępny sposób wytłumaczyć, czym jest korekta. Nie – traktuje nas jak osobę, która sama musi sobie poradzić, a przez to wiele się nauczyć. To jest genialne. Fakt, że na końcu książki nie ma standardowego rozwiązania do którego przywykliśmy, może być dla niektórych kontrowersyjny, jednak uważam go za świetny ruch ze strony autora.
Obcowanie z tą książką nie ma być milutkie i proste. To niekiedy trudna praca polegająca na uważnym wczytywaniu się w tekst i szukaniu błędów. Przez to jednak naprawdę czujemy się jak korektorzy, a może nawet detektywi. Lektura ta świetnie uczy cierpliwości, skrupulatności i spostrzegawczości. Jest idealna dla osób, które lubią łamigłówki. Cała ta książka jest jedną wielką łamigłówką.
Podczas lektury wielokrotnie czułem podziw dla osób odpowiedzialnych za tę książkę. Oczywiście jedną z nich jest Stefano Bartezzaghi, który wymyślił coś rewelacyjnego. Czuję jednak, że w przypadku tej książki chwalenie autora bez wspomnienia o wydawnictwie byłoby dużym błędem. Trudno mi sobie wyobrazić, jak wymagającym zadaniem musiały być tłumaczenie tej książki oraz jej korekta. Ewentualne błędy nie byłyby tu nieprzyjemnym potknięciem, lecz mogłyby zniszczyć całą konstrukcję książki. Każdy niezamierzony błąd wpływałby na możliwość rozwiązania ostatecznego hasła. Przekład całości wiązał się zapewne z dużą inwencją tłumaczki, tak by zachować sens i mechanikę książki. Ostatecznie mam poczucie, że wydawnictwu Znak naprawdę się to udało. Dodatkowo polska wersja językowa zawiera jeszcze dodatkową krzyżówkę, której nie ma w oryginalnej wersji językowej.
„Zabójcza korekta” to zabójczo dobra książka. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz aż tak zdziwiłem się, sięgając po jakąś lekturę. Uwielbiam, gdy ktoś ma dobry koncept na swoje dzieło. Tutaj autor miał genialny pomysł, który równie genialnie zrealizował, a wydawnictwo Znak sprawiło, że książka w języku polskim nic nie straciła ze swojej wyjątkowości.
Zabójcza korekta – informacje o książce
- Tytuł: Zabójcza korekta
- Autorzy: Stefano Bartezzaghi, Pier Mauro Tamburini
- Tłumaczenie: Anna Osmólska-Mętrak
- Redaktor inicjujący: Marcin Baniak
- Redaktorka prowadząca: Justyna Skalska
- Opieka Redakcyjna: Katarzyna Mach
- Wydawnictwo: Znak
- Rok wydania (wydanie polskie): 2026
- Liczba stron: 204
Opisał: Paweł Skarzyński
Zdjęcia: Paweł Skarzyński
Przeczytaj również: Jak pracować niemal z każdym – recenzja
Przeczytaj również: Psychocybernetyka. Zasady kreatywnego życia
Przeczytaj również: Umysł kreatywny – recenzja ksiażki Edwarda de Bono
Przeczytaj również: Mentalność zwycięzcy – recenzja
Przeczytaj również: Tulia – Folk, folk i jeszcze raz folk!
Przeczytaj również: Trent. Historia konstabla na dzikim zachodzie

