Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2025/06/ballerina-2025-2.jpg
    [1] => 640
    [2] => 427
    [3] => 
)
        

Uniwersum Johna Wicka powraca w nowej historii, tym razem z główną bohaterką kobiecą. „Ballerina” to długo wyczekiwany spin-off kultowej serii, który przenosi widzów w mroczne kulisy świata płatnych zabójców.

Ballerina – o czym jest?

Gdy kilkuletnia Eve staje się świadkiem brutalnego morderstwa ojca, trafia pod opiekę kryminalnego syndykatu Ruska Roma, gdzie szkoli się na tzw. kikimorę – osobę odpowiedzialną za ochronę powierzonych jej klientów. Z czasem, zdobywając doświadczenie i zyskując tytuł, staje się jedną z kluczowych dla syndykatu członkiń. Po zakończeniu jednego ze zleceń Eve zostaje zaatakowana przez zgrupowanie odpowiedzialne za śmierć jej ojca. Staje wtedy przed wyborem – nie będzie ścigać kryminalnego kultu, który owiany jest opinią najbardziej niebezpiecznego i drastycznego ugrupowania lub sprzeciwi się poleceniom dyrektorki Ruski Romej i będzie skazana na samodzielną walkę z najgroźniejszymi osobistościami z półświatka kryminalnego. Eve nie wahała się ani chwili nad wyborem – nie spocznie, póki nie odnajdzie tajemniczego kultu i nie zemści się na tych, którzy odebrali jej rodzinę i dzieciństwo.

Eve Macarro (Ana de Armas) porusza się w dobrze znanym, mrocznym świecie Johna Wicka. Nowo przedstawiona postać miała szansę wprowadzić powiew świeżości do franczyzy. Niestety, po obejrzeniu filmu ma się wrażenie, że zobaczyło się kolejny film z Wickiem, tylko w kobiecej wersji. Wraz z rozwojem fabuły Eve mierzy się z dylematem moralnym: czy grać na zasadach syndykatu, który dał jej możliwości poruszania się kryminalnym świecie, czy wybić się z systemu i działać na własną rękę. Oskarżała od początku tajemnicze ugrupowanie za odebranie jej możliwości wyboru, jednakże Eve cały czas ma do rozważenia kilka opcji. Film podkreśla niezłomność bohaterki, ale nie rozwija w pełni psychologicznej głębi tego konfliktu.

Ballerina 2025 – Czy warto oglądać?

Od początku jasne jest, że głównym celem Eve jest zemsta. Pomimo dosyć standardowej struktury typowego „revenge story”, film ogląda się z zaintrygowaniem i ekscytacją. Agresywne i brutalne sceny walki, które nie zawsze wydają się być realistyczne, zostały starannie zaplanowane i zrealizowane, co dawało niesamowity efekt na dużym ekranie. Tytułowa Ballerina nawiązuje do pozytywki, którą podarował bohaterce ojciec i do części treningu, w którym uczyła się gracji i wytrwałości profesjonalnej tancerki baletu. Niestety symbolika ta nie znalazła odzwierciedlenia w praktyce. Niewykorzystany potencjał tej możliwości sprawił, że zabrakło Ballerinie czegoś, co mogłoby wyróżnić Eve spośród dotychczas nam znanym zabójcom. Brakowało wyróżniającego się motywu, który nadawałby Eve unikalny sposób walki i odcinał ją od wzorca Wicka. Bohaterka poruszała się niczym kopia słynnego hitmana. Nawet gdy podczas treningów mentorzy radzili, żeby „biła się jak dziewczyna”, czyli wykorzystywała swoje kobiece atuty, to nie można było dostrzec niczego nowego w sposobie, w jakim się prezentowała na ekranie. Sam tytuł filmu mógł wskazywać na to, że styl Eve Macarro będzie charakteryzował się lekkością, gracją i gibkością tancerki czy gimnastyczki. Byłyby to również cechy nadające głównej bohaterce pozytywnego odbioru, pokazujące, że „dziewczyny też mogą się bić” i to we własnym stylu. Kreowanie bohaterek będących kalką postaci męskich nie zawsze jest tym właściwym wyborem – żeby stworzyć produkcję, która będzie wartościowym dodatkiem do ruchu „girl power”, trzeba podkreślać i nadawać kobiecym umiejętnością pozytywnego wydźwięku. Istnieje jednak cienka granica między tym a seksualizacją bohaterek, którą szczęśliwie coraz rzadziej można dostrzec w produkcjach akcyjnych czy superbohaterskich.

Muzyka w filmie ze świata Johna Wicka 

Poza choreografią warto zwrócić uwagę na oprawę audiowizualną filmu. Zachował on stosowane w poprzednich produkcjach charakterystyczną dla siebie neonową kolorystykę oraz mroczne tereny, tutaj połączoną jeszcze z alpejskimi widokami gór. Dynamiczny montaż i ścieżka dźwiękowa dopełniają intensywności scen akcji, ale to co odróżnia Ballerinę od Wicka jest pojawiająca się co jakiś czas w trakcie filmu melodia z „Dziadka do orzechów” Czajkowskiego. Ten element nadaje produkcji momentów delikatności i spokoju, co również pasuje do charakteru głównej bohaterki. Mimo tego, że jest zaborcza, samodzielna i zdecydowanie niebezpieczna, w kobiecie nadal tkwi dziewczynka, która pamięta kim była
i co utraciła. W dodatku, choć fabuła jest dosyć przewidywalna, narracja utrzymuje napięcie dzięki dynamicznemu tempu i dobrze rozłożonym punktom kulminacyjnym. Niektóre momenty przejściowe mogłyby jednak zyskać więcej oddechu, by pogłębić postaci i zwiększyć emocjonalną wagę historii.

Ballerina – opinie

Ana de Armas sprawdza się świetnie w roli młodej zabójczyni. Problemem pozostaje jednak to, że jej postać podąża krokami dokładnie tymi samymi co John Wick. Porównując film do oryginalnej serii, Ballerina wydaje się powielać schematy znane już wszystkim. Natomiast otwiera ona nowe możliwości fabularne, wprowadzając istnienie tajemniczego kultu byłych zabójców, który wmieszany był w sprawy kryminalnego świata od przynajmniej tysiąca lat.
Na razie trudno stwierdzić, czy kolejne części odważą się na nowy kierunek, ale póki co widać więcej powtarzalności niż oryginalności. Niemniej jednak, Ballerina zapewnia dużą dawkę rozrywki i widowiska. Oglądając ten film nie trzeba koniecznie być zaznajomionym
z poprzednią sagą filmów, a nawet może to pomóc w lepszej zabawie na seansie, gdy nie analizuje się elementów wcześniej już widzianych w serii o Johnie Wicku.

  • Tytuł: Ballerina. Z uniwersum Johna Wicka
  • Rok: 2025
  • Czas trwania: 125 min.
  • Reżyseria: Len Wiseman,
  • Scenariusz: Stay Hatten
  • Producenci: Basil Iwanyk, Erica Lee, Chad Stahelski
  • Obsada: Ana de Armas, Anjelica Huston, Keanu Reeves, Norman Reedus, Lance Reddick

Opinia: Julia Gunerka
Fot.   Lionsgate

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści