Array
(
    [0] => https://proanima.pl/wp-content/uploads/2023/12/obraz_2023-12-29_113431028.png
    [1] => 300
    [2] => 300
    [3] => 
)
        

Rok 2023 obfitował w wiele muzycznych wydarzeń. Wspomnieć tutaj należy o wielkich powrotach m.in. formacji Everything But a Girl, Classix Nouveaux czy też The Rolling Stones. Można także szepnąć słówko o tych, którzy nas w tym roku zaskoczyli materiałem lub sprawili fanom spory zawód. Tutaj odpowiednio można wspomnieć o Peterze Gabrielu (nowy album studyjny po ponad 20 latach!) i The Cure, które mimo zapowiedzi nie wydało nowego studyjnego materiału. Pozwolę sobie jednak w tym miejscu skupić się na konkretach, ponieważ obecny jeszcze rok zaoferował nam wiele ciekawego materiału, który moim zdaniem jeszcze przed Sylwestrem należy nadrobić.

Muzyczne podsumowanie — albumy 2023 roku!

  1. Jessie Ware – That! Feels Good!

Brytyjka poprzednim krążkiem What’s Your Pleasure? (2020) pokazała, czym jest wysokiej klasy taneczny pop. Na obecnej płycie również znajdziemy tego potwierdzenie. Wokalistka na swoim albumie umiejętnie łączy dwa światy. Pierwszy, w którym panuje disco i taneczne lata 80. w najlepszym tego słowa znaczeniu. Drugi współczesnej produkcji nadającemu sznytu nagranemu materiałowi. I co najważniejsze nie jest to sterylny poprawny album. Jest to materiał z duszą, w którym słychać klasę i możliwości Brytyjki. Z tej mieszanki disco, funku i soulu osobiście najbardziej przemawiają do mnie dwa pierwsze utwory (tytułowy That! Feels Good! oraz Free Yourself), które są genialnym wprowadzeniem do klimatu, jaki uświadczymy w dalszej części albumu. Jest to jeden z oczywistych albumów do nadrobienia, jeśli chcecie rozkoszować się dobrej klasy tanecznym popem.

  1. Fire! Orchestra – Echoes

Fire! Orchestra jest to skandynawski jazzowy big-band założony w 2013 roku. Cokolwiek by nie mówić o ich muzyce, trudno wobec niej jest przejść obojętnie. Kolektyw regularnie tworzy nowe płyty, prezentując swoje oryginalne brzmienie. Tak również jest i na longplayu Echoes. Prawie dwugodzinna(!) ściana dźwięku jest unikatowym zespoleniem harmonii z jej brakiem. Czasami przy odsłuchu możemy odnieść wrażenie, że poszczególne instrumenty nie pasują do konwencji, jednak po chwili stwierdzamy, że mamy do czynienia ze „zharmonizowanym chaosem”. To właśnie sprawia, że płyta rośnie w naszych oczach. Podsumowując Fire! Orchestra jest niebagatelnym graczem jeśli chodzi o jazzową muzykę i nie można wobec nich przejść obojętnie, ponieważ ich muzyka stanowi ścisłą czołówkę w swoim gatunku.

  1. Caroline Polachek – Desire, I Want to Turn Into You

Caroline Polachek od lat funkcjonuje w przemyśle muzycznym. Pierwsze kroki stawiała wraz z kolegą ze studiów w założonym przez nich zespole Charlift. Jednak prawdziwym rozkwitem jej kariery stanowią solowe dokonania. Po sukcesie Pang (2019) wokalistka kontynuuje dobrą pasję obecnym krążkiem. Płyta Desire, I Want to Turn Into You jest blisko 45-minutowym miksem alternatywnego i artystycznego popu w najlepszym wydaniu. Już pierwsza piosenka potrafi pochłonąć słuchacza. Pierwsze prawie pół minuty rozpoczyna wokaliza Polachek, która jak sama przyznała, była wynikiem improwizacji. Utwór Welcome To My Island zabiera nas niejako do świata stworzonego przez wokalistkę i naszym zadaniem jest się zdecydować czy w tym świecie chcemy się znaleźć. Po dłuższym posiedzeniu z tym materiałem mogę orzec, że stałem się stałym bywalcem jej uniwersum i nie mogę się doczekać, co amerykańska piosenka zaprezentuje w swoim nowym studyjnym albumie.

  1. Slowdive – Everything Is Alive

Skoro już o głośnym powrotach mowa — nie sposób pominąć tutaj formacji Slowdive, legendy nurtu shoegaze. Ten gatunek charakteryzuje introwertyczny styl śpiewania ubogaconym gitarową ścianą dźwięku. To również jest prezentowane na najnowszym albumie formacji. Jednak zespół nie trzyma się sztywno narzuconej konwencji. W najnowszych piosenkach możemy usłyszeć mieszankę dream i ambient popu z post-rockiem. Dźwiękowo i kompozycyjnie zespół zabiera nas do krainy snu i refleksji w najlepszym wydaniu. Uważam, że jest to dobry album na wyciszenie się i poukładanie myśli oraz swoisty dowód na to, że powroty nie wiążą się tylko z „odgrzewanymi kotletami”, a dalszą publikacją oryginalnych i niebagatelnych kompozycji.

  1. Afro Kolektyw – Ostatnie Słowo

Na koniec postanowiłem zostawić naszych rodaków, a konkretniej formację Afro Kolektyw, która również postanowiła o sobie przypomnieć. Jeśli nazwę krążka mam traktować dosłownie to ja z takich ostatnich słów jestem bardzo dumny. Album jest dowodem na to jak w umiejętny sposób łączyć ze sobą wiele gatunków nie tracąc przy tym na jakości materiału. W najnowszych piosenkach możemy usłyszeć połączenie hip-hopu z jazzem oraz funkiem. Struktura albumu jest ułożona tak, że wolniejsze piosenki mieszają z tymi bardziej rytmicznymi, a komedia sąsiaduje z zaangażowanymi społecznie tekstami. Jest to album oryginalny na naszym polskim podwórku i nie będę zbytnio zdziwiony, jeśli będzie jednym z czołowych nagrań tej dekady. Jest to płyta, którą koniecznie trzeba nadrobić, bo jest naprawdę klasą samą w sobie.

BONUS:

Dua Lipa – Houdini

Mam nadzieję, że 2024 rok również dostarczy wiele muzycznych emocji. Wszak już kilku mocnych graczy zgłosiło do tego akces (m.in. Judas Priest, The Smile czy też MGMT). Niektórzy starają się również promować swoje przyszłoroczne dokonania już teraz. Wśród nich znajdziemy Dua Lipę z singlem Houdini. Wokalistka szturmem wkomponowała się do czołówki popowych gwiazd i jej dokonania odznaczają się wysokiej klasy muzyką. Obecny rok dla wokalistki był niewątpliwie wielkim przeżyciem. Dua Lipa zaliczyła debiut filmowy jako w filmie Barbie oraz skomponowała do niego utwór Dance The Night, który z miejsca stał się tanecznym hitem tego lata. Pod koniec roku zdaje się koncentrować na promocji nowego albumu. Singiel Houdini, który jest taneczno-rytmiczną opowieścią, jest niezwykle chwytliwy. Brytyjka tym singlem na ten moment udowadnia, że następca Future Nostalgia (2020) również będzie kawałkiem bardzo dobrej muzyki, choć nieco odmiennej niż jej ostatni krążek.

Wszystkiego muzycznego w nowym 2024 roku!

Recenzja: Piotr Czarkowski

 Przeczytaj również: TOP 10 piosenek świątecznych
 Przeczytaj również: Kiss — krótka historia zespołu
 Przeczytaj również: Michał Wiśniewski — barwny ptak polskiej sceny muzycznej
 Przeczytaj również: Piotr Rubik — maestro form wokalno — instrumentalnych
 Przeczytaj również: Depeche Mode powraca po latach — recenzja płyty memento mori
 Przeczytaj również: Urszula – życie i twórczość piosenkarki

Udostępnij:


2026 © Fundacja ProAnima. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści