Spektakl “Robczik”, który został wystawiony na scenie wileńskich teatrów przez media został określony jako “najbardziej kontrowersyjne wydarzenie wiosny 2023 roku”. To sztuka teatralna stworzona przez Polski Teatr w Wilnie w reżyserii Bożeny Sosnowskiej i oparta na powieści autorstwa Bartosza Połońskiego o tym samym tytule. Powieść napisana jest współczesnym miejskim slangiem, którym posługuje się młodzież mieszkająca w Wilnie i okolicach. Fabuła utworu skupia się na scenach z życia codziennego bohatera, wileńskiego maturzysty, oraz jego najbliższego otoczenia, w tym kolegów i rodziny.
Zarówno powieść, jak i spektakl zostały stworzone przez ludzi związanych ze sobą – wileńskich Polaków, którzy mają coś ważnego do przekazania, ale często spotykają się z milczeniem lub zaprzeczaniem tego na Wileńszczyźnie. Ten eksperyment twórczy postawił sobie za zadanie wywołanie społecznej dyskusji i stawienie trudnych pytań dotyczących tożsamości i kwestii społecznych. Czym jest być Polakiem na Litwie? Co jest dziś dla nas najważniejsze? Jak definiujemy normalność rodziny i życia oraz bycie sobą?
Ciekawym aspektem jest to, że spektakl powstał wcześniej niż książka została wydana. Spowodowane to było wojną na Ukrainie i perturbacjami na rynku wydawniczym, co opóźniło publikację książki. Jednak spektakl na podstawie książki został wystawiony i zdobył uznanie publiczności zanim książka trafiła do czytelników. To okazało się korzystne dla powieści, ponieważ Połoński miał możliwość wykorzystania dialogów improwizowanych przez aktorów do ulepszenia i pogłębienia treści książki.
Po kilku miesiącach od premiery książka została wydana przed Gdańskie wydawnictwo Części Proste. Utwór miał swoją premierę na Gdańskich Targach książki. Wszystkie kopie “Robczika” ze stoiska wydawnicta zostały wykupione jeszcze przed zakończeniem targów.
Dlaczego ta sztuka była potrzebna? Odpowiedź na to pytanie jest wielowymiarowa. Przede wszystkim ukazała ona portret społecznego grupy, która często jest marginalizowana, a jej problemy pomijane. Jednakże, postaci przedstawione w spektaklu, choć odnoszą się do konkretnego społecznego kręgu, poruszają kwestie o uniwersalnym charakterze. Sztuka okazała się być narzędziem, które pomaga młodym ludziom nie czuć się samotnymi w swoich problemach, widząc, że te sprawy są poruszane publicznie na scenie.
Innym ważnym aspekten jak sztuki teatralnej, tak i powieści jest język używany przez postacie. Ów wileński aequo- i topolekt jest połączeniem języka polskiego, „tutejszego”, litewskiego, ogólno- i wileńskomłodzieżowego, rusycyzmów i anglicyzmów. Jest objektem fascynacji wielu językoznawców badających sławistykę oraz transformację języka w polskim społeczeństwie na Litwie.
Producentka telewizyjna Joanna Warecha przyznała, że “poszła na ten spektakl, żeby lepiej zrozumieć Wileńszczyznę. Jednak ostatecznie zrozumiała bardziej siebie i Polskę w kontekście czasów transformacji, kiedy wszyscy pragnęli sukcesu, ale często tracili z oczu swoje człowieczeństwo i wartości, wykluczając lub zapominając o tych, którzy byli słabsi.”
Z innej perspektywy, książka miała na celu ukazanie rzeczywistości bez idealizacji czy tzw. “malowanego patriotyzmu”, który jest często promowany na Wileńszczyźnie. Dziennikarz Aleksander Radczenko powiedział “Etos, patos i bigos – tak można podsumować 99,9 proc. przemówień liderów Polaków na Litwie, wileńskich koncertów, przedstawień teatralnych, wystaw, festiwali oraz innych wydarzeń. Natomiast “Robczik”… to milowy krok ku… normalności”.
Najczęstszymi reakcjami widzów na spektakl były ogromne podziękowania oraz wyrazy szacunku za jego realizm. Liczna część publiczności wyrażała wdzięczność za przeżycie różnorodnych emocji: wstydu, radości, smutku i śmiechu. Połoński podzielił się swoim zadowoleniem, mówiąc: “Otrzymaliśmy wiele podziękowań od nauczycieli i pedagogów socjalnych.” Jedna z nauczycielek z wileńskiej szkoły podchodziła po przedstawieniu do Połońskiego i opowiedziała, jak spektakl pomógł jej zrozumieć wiele kwestii dotyczących jej uczniów, których wcześniej nie dostrzegała. Uświadomiła sobie, że ci, którzy wyrażają się bezpośrednio i czasem dosadnie, często kryją głębokie problemy rodzinne. To, co wcześniej wydawało się brakiem kultury czy niedojrzałością, nagle zyskało nowe znaczenie i zrozumienie dla niej. Połoński podsumował to słowami: “Ta refleksja dotknęła mnie bardzo głęboko, ponieważ uważam, że nasze społeczeństwo często odrzuca takie osoby, nie próbując zrozumieć ich sytuacji, a tym samym skazuje je na trudne życie.”
Oczywiście, pojawiły się także reakcje negatywne. Najczęściej pochodziły od osób, które nie widziały spektaklu ani nie czytały książki. Ich komentarze skupiały się na braku tradycyjnego przekazu polskości, który od dziesięcioleci jest forsowany przez instytucje polityczne i kulturalne.
fot. TVP Wilno/Bartosz Urbanowicz
Warto również wspomnieć o próbach sabotowania spektaklu. Niektórzy próbowali rezerwować bilety, a następnie nie przychodzić na przedstawienie. Inni donosili do ambasady RP w Wilnie lub publikowali anonimowe komentarze, a nawet używali cudzych kont na Facebooku, by wyrażać negatywne opinie. Niestety, te próby sabotowania nie przyniosły skutku, ponieważ widzowie masowo udawali się na pokazy “Robczika”, niezależnie od dodatkowego marketingu, a wielu z nich wracało na nie kilkakrotnie. Spektakl po prostu trafił do ludzi. Dla wielu z widowni były to silne przeżycia emocjonalne, a można by je porównać do katharsis w klasycznym i teatralnym sensie tego słowa.
Artykuł został napisany w ramach projektu Akademia Dziennikarstwa Obywatelskiego na Wschodzie
Przeczytaj również ten artykuł w języku litewskim
“Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem
Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.”

