Chociaż pomiędzy Gruzją a Polską są tysiące kilometrów, tu w samym sercu Tbilisi w dzielnice Sololaki można znaleźć miejsce gdzie, da się porozmawiać w języku polskim i dotknąć historii polskich rodzin, które już od wieków są powiązane z Gruzją .
Kiedy ja szukałam szkoły języka polskiego, moja przyjaciółka Iren Keskul zaprowadziła mnie do Związku Kulturalno-Oświatowego Polaków w Gruzji „Polonia”. Wchodząc do pokoju gdzie odbywały zajęcia z Jezyka i kultury, nagle odkryłam dla siebie, że to miejsce to coś więcej niż klasa zajęć. To miejsce ma duszę, ktoś powie że to nie jest możliwe i pokój nie może posiadać duszy, ale ja z tym się nie zgadzam. Nie zgadzam się dlatego ze na wycignencie ręki mogłam otworzyć modliwnik w języku polskim od 1829 roku, przepisy i inne książki , które są datowane 1812 rokiem, mnóstwo zdjęć z których patrzyły na mnie szlachetne polskie twarzy, Zaczęłam pytać koleżankę skąd są te książki i stare fotografii, Iren zaczęła mi opowiadać historię pani Marii Filinej –która jest założycielką Związku i akurat w ten moment otworzyły się drzwi i do pokoju weszła piękna wysoka kobieta o niebieskich oczach, która była podobna do osób z wiszących na ścianie obrazów- to była pani profesor Maria Filina.
Ja bardzo nieśmiało przywitam się z panią profesor i automatycznie położyłam modlitewnik na półkę skąd go wzięłam z ciekawostki. Pani profesor z uśmiechem na twarzy powiedziała że to modlitewnik jej babci, która była Polką, w tą chwilę pomyślałam,że na pewno moja babcia też miała taki modlitewnik, który niestety nie dotarł do mnie i mojej siostry.
Historia którą usłyszałam od Pani Profesor nagle wprowadziła mnie w lata mojego dzieciństwa, gdy w Gruzji odbywała wojna domowa, w Tbilisi wszędzie biegały osoby z karabinami, jeździły ciągi, nie było ogrzewania, gazu, prądu i nawet czasami wody. W nocy świeciły nam w domach lampy naftowe a ogrzewaniem służyły kozy na drewno –i to był luksos bo nie każdemu było stać na to. Ja nawet teraz nie mogę sobie wyobrazić jak ta kobieta w 90 latach znalazła w sobie siły i w czasach gdy każdy mieszkaniec Tbilisi miał tylko jeden cel przeżyć założyła Związeku Kulturalno-Oświatowego Polaków w Gruzji „Polonia, chyba nie trudno sobie uświadomić że w te czasy to było jedno z nielicznych miejść gdzie ludzie mogły chociaż na chwilę zapomnić o tym koszmare, i posłuchać recytowane po polsku wiersze i grającego na fortepianie Giorgia Szawerzaszwili który zimnymi palcami grał Chopinowskie utwory.
Związek do dzisiaj organizuje koncerty i przedsięwzięcia, które mają celu popularyzację kultury Polskiej. Tu można usłyszeć polski śpiew, bo mamy chór amatorski , muzykę bo kompozytor Giorgi Szawerzaszwili, który też ma polskie pochodzenie zawsze gra na naszych koncertach, oraz można usłyszeć wiersze Szymborskiej, Gałczyńskiego, Miłosza i innych poetów także można zapoznać się niesamowitymi przekładami polskich poetów nawet w języku gruzińskim . Związek od 1994 roku do dziś maksymalne przybliża i łączy „Polską duszę” z Gruzją . W wydarzeniach polonijnych biorą udział polskie i gruzińskie artyści, a Polonia może się chwalić wysokim zainteresowaniem społeczności
Można powiedzieć w prawie co rok odbywają naukowe konferencję mędzynarodowe, które Polonia organizuje razem z państwowym uniwersytetem Tbilisi, prelegenci z Polski z Niemiec Ukrainy, Białorusi i innych krajów zawsze chętnie biorą w tym udział, oraz Polonia organizowała wystawy przepięknych budynków Tbilisi, które są dziedzictwem tych Polaków od 18 wieku którze związali swój łos z Kaukazem.
Jak wspominałam na początku Gruzja i Polska według geografii nie lezą obok siebie, ale to są kraje które duchem i sercem są podobni. Wątpię żeby Kaukaz polubił nie szczerych ludzi, a Polska i Polacy są tu lubiane.
Lela Papuaszwlili.
Artykuł został napisany w ramach projektu Akademia Dziennikarstwa Obywatelskiego na Wschodzie
Przeczytaj również ten artykuł w języku gruzińskim
“Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem
Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.”

