Zawsze wiedziałam, że wiem skąd pochodzę. Jestem z Zaolzia, jestem Polką z Zaolzia. Nie jest to tylko oznaczenie miejsce skąd pochodzę, albo tylko oznaczenie nacji. Polka z Zaolzia jest dla mnie dziedzictwem moich przodków, moich rodziców, prarodziców i prapra …
Do niedawna było czasem trudno przyznać się do mojego pochodzenia. Wielu Czechów nie miało żadnego pojęcia, dlaczego mieszkając w Czechach chodziłam do szkoły z polskim językiem nauczania. Ci bardziej inteligentni, pytali, dlaczego tak jest. Ci mniej rozgarnięci, mówili, żebyśmy wracali do Polski. Ale ja tu jestem w domu!
Jako aktualnie mniejszość narodowa staramy się propagować wiedzę o tych terenach, żeby wszyscy wiedzieli o historii pogranicza koło Cieszyna. Zaznajamiamy poprzez zespoły taneczne z typowym folklorem ziemi cieszyńskiej, z tańcami, piosenkami, prozą i poezją pisaną specyficzną gwarą. Bo my tutaj na Zaolziu nie mówimy czysto po polsku, ale gwarą potocznie nazywaną “po naszymu”. Gwara Zaolzia jest czymś specyficznym, czymś co jest esencją bycia Zaolziakiem.
Zaolziacy zrzeszają się w organizacji nazwanej Polski Związek kulturalno – oświatowy, w skrócie PZKO. Organizacja ma w wielu miejscowościach budynki, w których spotykają się Zaolziacy na różnych akcjach towarzyskich, jakimi są bale, festyny ogrodowe, kółka zainteresowań, dożynki i kluby. Takie domy są takim sercem polskości na Zaolziu.
“Skrzyżowanie Europy”
Pomimo gwary, pomimo PZKO, pomimo różnych dalszych działań nie jesteśmy stale rozumiani czeskimi współobywatelami jaki rdzenni mieszkańcy tutejszych terenów. I jak to bywa życie przynosi różne przypadki, które mogą bardzo pomóc lub bardzo zaszkodzić. W naszym wypadku taki przypadek bardzo pomógł w prezentacji historii Zaolzia. Była to książka pani Karin Lednickiej “Krzywy kościół”. Jest to historia górniczego regionu koło Karwinej, miasta, którego niektóre części zniknęły z powierzchni ziemi z powodu poddołowania – efektu ubocznego wydobycia czarnego złota – węgla. Na historii jednej rodziny autorka była zdolna, teraz już w trzech tomach pokazać historię Zaolzia od końca XIX wieku do czasów współczesnych. Trzeba zaznaczyć, ze pani Karin Lednická jest Czeszką, która wraz z rodziną mieszka na Zaolziu od pokoleń. Dlatego ma wielkie poczucie taktu i zrozumienia dla mieszkającej na Zaolziu mieszanki narodowościowej, bo trzeba powiedzieć, że Zaolzie to nie tylko miejsce zamieszkania Polaków i Czechów, ale historycznie mieszkali tutaj Niemcy, Żydzi oraz Słowacy, a wspominam tylko te znaczniejsze narodowości. Jak kiedyś powiedziała jedna moja ciocia: ”Zaolzie jest skrzyżowaniem Europy, tu się spotkał Wschód z Zachodem i Południe z Pòłnocą!”.
A jeśli chcecie spotkać prawdziwego Zaolziaka i prawdziwego górala z Beskidu Śląskiego, bo górale to druga połowa Śląska cieszyńskiego, to trzeba przyjechać do Jabłonkowa na Święto Góralskie. Jest to jedno z corocznych spotkań Zaolziaków. Jest organizowane zawsze w lecie sercem Zaolziaków, PZKO w Jabłonkowie. Tam można zobaczyć złoto Zaolzia. Tym złotem są wszyscy ludzie, którzy tam mówią “po naszymu”, ale i po czesku i polsku i tworzą ten doskonały kolorowy zaolziański świat!
Artykuł został napisany w ramach projektu Akademia Dziennikarstwa Obywatelskiego na Wschodzie
Przeczytaj również ten artykuł w języku czeskim
“Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem
Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.”

