„Czuję się jak idiota, że wydawało mi się, że mogę się wmieszać”. To słowa głównego bohatera powieści „Arabowie Tańczą”. Wydana w 2002 roku książka jest debiutem literackim Sayeda Kashui, znanego z humorystycznych, cotygodniowych felietonów w dzienniku Haaretz Palestyńczyka z izraelskim paszportem (czy może izraelskiego Araba) (1).
Kashua przedstawia w swojej książce świat widziany oczami chłopca z arabskiej wioski Tira na północy Izraela. Świat, który wywraca się do góry nogami, gdy bohater zostaje przyjęty do elitarnej szkoły w Jerozolimie. Konfrontacja z rzeczywistością żydowskiej szkoły, w której bohater jest jednym z zaledwie dwóch uczniów arabskiego pochodzenia, uświadamia mu jak bardzo odmienna jest to rzeczywistość w porównaniu z tą, w której żył do tej pory.
Bezimienny bohater opisuje swoje próby przypodobania się nowej społeczności. Wymienia kupione przez matkę ubrania na dżinsy z żydowskiego sklepu, ukochaną Fairuz zamienia na kasety Beatlesów i niestrudzenie podejmuje próby opanowania poprawnej wymowy dźwięku p zamiast b, dla Arabów niezwykle ciężkiego do wyartykułowania. Największym komplementem jest dla niego stwierdzenie (w opinii wielu w istocie rasistowskie), że nie wygląda jak Arab.
„Arabowie tańczą” jest opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości, balansowaniu pomiędzy dwoma światami i niemożności znalezienia swojego miejsca w żadnym z nich. Historia momentami do złudzenia przypomina biografię samego autora, który podobnie jak wykreowany przez niego bohater, będąc dorastającym chłopakiem, opuścił rodzinną wioskę na północy Izraela, by kontynuować naukę w Jerozolimie.
Sayed Kashua jest pierwszym palestyńskim pisarzem piszącym wyłącznie po hebrajsku. Dzięki temu, w przeciwieństwie do innych autorów arabskich, znajduje odbiór wśród żydowskich czytelników, a jego książki i artykuły cieszą się w Izraelu ogromną popularnością.
„Tańczący Arabowie” nie są bynajmniej opowieścią o konflikcie izraelsko – palestyńskim w popowym wydaniu. Autor z dużą dozą humoru oraz w bezpretensjonalnym stylu ukazuje hipokryzję i zakłamanie społeczeństwa dwóch antagonizmów podsycanych, czy może wynikających ze śmiertelnego strachu i niepewności. Kashua nie szczędzi krytyki swoim palestyńskim ziomkom. Obnaża małostkowość i kompleksy, które nie pozwalają wydostać się ze stworzonej przez siebie klatki. Sam Kashua prywatnie podkreśla, że bycie Arabem w Izraelu automatycznie gwarantuje podejrzenie o zdradę, zarówno ze strony Żydów, jak i Arabów.
(1) W polskim wydaniu książki nazwisko autora zostało zapisane Said Kaszua, jednakże w kolejnych publikacjach zastąpiono to poprawną transliteracją Sayed Kashua
Recenzja: Julia Kapała
Zdjęcia: materiały prasowe
Spodobała Ci się nasza recenzja Arabowie tańczą? Zobacz nasze inne artykuły, również po angielsku i ukraińsku!
Przeczytaj również: “Pięć diabłów” – recenzja
Przeczytaj również: Zapaść. Reportaże z mniejszych miast, Marek Szymaniak – recenzja
Przeczytaj również: Klaudia Muniak – najlepsze książki
Przeczytaj również: Katarzyna Grochola: od „Nigdy w życiu” do „Ja wam pokażę”
Przeczytaj również: Zofia Nałkowska: życie w domu nad łąkami
Znajdź ciekawe wydarzenia w naszej

