mazowieckie

KLASYKA A ROMANTYCY. TRIO STRAHL / KULKA / RITTER

Nie tylko Wolfgang Amadeusz Mozart, w pierwszej osobie, ale również Salzburski Mistrz jako źródło inspiracji, artysta, którego cenili inni wielcy kompozytorzy, czy wreszcie Mozart jako punkt odniesienia. O bohaterze festiwalu napisano chyba już wszystko, a na pewno prawie wszystko, zarówno w ocenie jego dzieła jak i wpływu na innych kompozytorów. Znamiennym jest, że choć wpisany w wielka trójkę Klasyków Wiedeńskich, niejednokrotnie w jego dziele doszukuje się czegoś, co możemy określić mianem forpoczty Romantyzmu. I co tu ukrywać, wsłuchując się w frazy „Don Giovanniego”, „Idomeneo” czy II części 23 Koncertu fortepianowego, nie sposób przejść nad tym twierdzeniem obojętnie.

No bo czy to przez przypadek, że po premierze tria fortepianowego nr d-moll op. 49 Felixa Mendelssohna Bartholdy, ukończonego we wrześniu 1839 r (publikacja rok później) i opublikowanego w następnym roku, a okrzykniętego jednym z najpiękniejszych owoców jego kameralistyki (obok Oktetu op. 20), twórcę sam Schumann powiedział, że Mendelssohn to „Mozart XIX wieku, najzdolniejszy muzyk, który najwyraźniej rozumie sprzeczności epoki i jako pierwszy je pogodził”. Jak widać, siła Maestro Wolfganga Amadeusza oddziaływała na wielu potomnych.

Nie inaczej było z Fryderykiem Chopinem, który wprost zażyczył sobie, aby na mszy żałobnej po jego śmierci zabrzmiało mozartowskie Requiem, zaś jednym z najpiękniejszych „zapożyczeń” czy raczej twórczych przetworzeń są ikoniczne wariacje fortepianowe z towarzyszeniem orkiestry na temat „Lá ci darem la mano”, jednego z najśpiewniejszych fragmentów „Don Giovanniego”.

I to tria fortepianowe wspomnianej dwójki wraz Triem G-dur (KV 564) Wolfganga Amadeusza Mozarta złożą się na program koncertu, w którym jak w lustrze przejrzą się dzieła Mistrza i jego sukcesorów. Warto cytując Ernsta Herttricha, zauważyć, że: W wiedeńskim okresie klasycznym trio fortepianowe było niezwykle modnym tworem. Tak forma kameralistyki spotkała się z licznymi opracowaniami teoretycznymi, a wielu kompozytorów odchodziło od angażowania instrumentów dętych na rzecz połączenia fortepianu, skrzypiec i wiolonczeli. Taka forma była tak popularna, że wielu członków ówczesnej arystokracji czy przedstawicieli klasy średniej, potrafiąc grać na instrumentach, chętnie muzykowała w takiej formule, osiągając bardzo zadawalające efekty.

Krytyk podkreślił, że sam fortepian zyskiwał popularność wśród płci pięknej, które z racji na surowe reguły, nie dostępowały gry na skrzypcach czy – tym bardziej – wiolonczeli.

Mozart swoje trio G-durowe przesłał do przyjaciela Stephen Storace’a, który po przeprowadzce do Londynu w 1788 roku, poślubił córkę mistrza miedziorytów i założył wydawnictwo muzyczne. Utwór został wydany niemal jednocześnie przez wydawnictwo Artaria w Wiedniu, choć w świetle sprzecznych ustaleń, nie można tego rozstrzygnąć ostatecznie, szczególny charakter przekazu źródłowego (fragment autografu zawierający tylko partię fortepianu i częściowy autograf w formacie przez który została napisana partia fortepianu) wskazuje, że pierwowzorem mogła być sonata skrzypcowa z czasem rozbudowana właśnie do formy tria. Dowodem trudnym do przecenienia jest sama forma tria G-dur, znacznie lżejsza i prostsza od dzieł poprzednich w takiej formule wykonawczej.

Troi KV 564 ma też istotny wątek polski. Otóż oryginał znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie, podobnie jak rękopisy KV 254, 502, 542.

Udostępnij:

FacebookTwitter


Scroll Up
Skip to content

Rejestrując się zgadzasz się z naszą Polityką prywatności, a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie bezpłatnych biuletynów. W dowolnym momencie możesz zrezygnować z subskrypcji klikając w link na dole każdego biuletynu.